czwartek, 14 lutego 2013

rozdział 4

4
     Nie mogłam w to uwierzyć. Choć byłyśmy różne zawszę się wspierałyśmy. Julka była osobą, której zawsze mogłam zaufać. Myślałam, że wiem o niej wszystko. Jak widać myliłam się. - Masz ten numer? - powiedziałam patrząc na nią z wyrzutem, a na twarzy czułam zaschnięte łzy. Julka pokręciła przecząco głową. -Dlaczego? - zapytałam, a przy ostatniej sylabie załamał mi się głos. Czułam, że znów zacznę płakać. Starałam się powstrzymać, jednak coś we mnie pękło. Schowałam twarz w moich chłodnych dłoniach i czułam jak łzy spływają mi po policzkach. Nagle Julka dość niepewnie zaczęła mnie przytulać. Bardzo chciałam wtedy odwzajemnić jej gest, jednak byłam zbyt zła. Wstałam z ławki i spojrzałam na nią ocierając twarz mokrą od łez - spotkamy się w domu - powiedziałam po czym znikłam z jej wzroku.
                           Wracając do domu wybrałam dłuższą drogę. Chciałam się uspokoić, wyciszyć i zapomnieć. Jednak wciąż myślałam o tym samym. Obdarte plakaty na słupach wcale nie pomagały. Wszędzie wisiał ten sam wizerunek pięciu chłopców, który przypominał mi o całej sytuacji. Ciągle zadawałam sobie to samo pytanie " co by było gdyby?". Jednak jest jak jest. Powinnam się z tym pogodzić, jednak nie potrafię.

                         Gdy doszłam do drzwi mieszkania przekręciłam klucz w zamku i weszłam. Buty Julki leżały chaotycznie w przedpokoju, czyli była już w domu. Zajrzałam do pokoju. Była tam Julka, siedziała na fotelu czytając książkę. Spojrzała w moją stronę po czym natychmiastowo odwróciłam wzrok. Wyjęłam piżamę z szafy i wyszłam z pokoju wciąż unikając kontaktu wzrokowego z Julką. Poszłam do łazienki. Wzięłam długą kąpiel, która pomogła mi się wyciszyć i uspokoić. Gdy umyłam się postanowiłam pogadać z przyjaciółką. Weszłam do pokoju, gdzie Julka wciąż pogrążona była w lekturze. Usiadłam na kanapie, która znajdowała się obok fotela. - Możemy pogadać? - zapytałam ją z lekkim zdenerwowaniem wyczuwalnym w głosie. - Okej - odpowiedziała po czym odłożyła książkę na stół.- Czy mogłybyśmy o tym zapomnieć? Znam cię i wiem kiedy naprawdę jest ci przykro, tym razem czuję, że tak właśnie jest. Nie mogłabym stracić najlepszej przyjaciółki  - mówiąc to byłam szczera. Wyjazd do Londynu miał zbliżyć nas do siebie, jednak to miasto nas podzieliło.Julka wzięła głęboki oddech - Przepraszam cię i dziękuję, że po tym wszystkim chcesz mi wybaczyć. Jesteś najcudowniejszą osobą jaką mogłam poznać. Muszę jednak ci coś wyznać - jutro wyjeżdżam. Lekarze wykryli raka u mojej mamy, wracam do Polski. 


___________________________

te wszystkie rozdziały wkleiłam z poprzedniego bloga, teraz na bierząco będę dodawać tutaj;)
a tu taki gif:D


rozdział 3

3
            Wstałam około 8:30. Dzisiaj miałam szansę spotkać się z Liamem. Stresowałam się tym spotkaniem, pewnie wcale mnie nie pozna, może nawet wyśmieje. Nie miałam ochoty na śniadanie. Ubrałam się po czym usiadłam przed laptopem, sprawdziłam pocztę i portale społecznościowe słuchając jednocześnie piosenek One Direction co trochę mnie rozluźniło. Poszłam do łazienki i uszykowałam się tak by wyglądać jak najlepiej przed spotkaniem z Liamem. Postanowiłam zabrać ze sobą przyjaciółkę. Podeszłam do Julki, która właśnie jadła gofry - pójdziesz ze mną na koncert? - zapytałam dość niepewnie. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem-  okej, ale czy to nie ciebie trzeba zazwyczaj namawiać do jakiegokolwiek wyjścia? Tym bardziej na koncert, przecież nie lubisz dobrej zabawy - odpowiedziała wciąż patrząc na mnie jakbym zwariowała. - Uznałam, że powinnam się zmienić, w końcu jesteśmy w Londynie - skłamałam. W cale się nie zmieniłam, po prostu potrzebowałam towarzystwa. -Szykuj się, za godzinę wychodzimy -  dokończyłam po czym Julka wstała z kanapy i poszła w kierunku łazienki. Po czterdziestu minutach wyszła uszykowana, więc mogłyśmy już wyjść. Włożyłam wygodne trampki, uznałam, że szpilki nie będą dość odpowiednie gdy będę przepychała się przez tłum nastolatek piszczących na widok piątki chłopaków. Po drodze Julka kupiła paczkę papierosów. Paliła, co akurat nie przypadało mi do gustu, ale jak widać chłopakom, z którymi się spotykała to nie przeszkadzało. Jej częsty tekst na podryw był " Ej, masz ognia?" i nie wiadomo dlaczego wszyscy zawsze to łykali. Gdy byliśmy już na miejscu zobaczyłam mnóstwo fanek, które stały przy wejściu. Trzymały wielkie plakaty w rękach, a na koszulkach miały nazwę zespołu. Wiedziałam, że fanek będzie wiele ale nie sądziłam, że aż tyle. Julka znalazła jakąś dziewczynę, z którą znalazła wspólny język więc ja mogłam spokojnie dostać się jak najbliżej barierki. Nagle nadjechał czarny samochód. Wysiadło z niego pięciu chłopców. Zaraz po blondynie wysiadł Liam. Zaczęłam przepychać się tak by znaleźć się jak najbliżej krzycząc " Liam!Liam!" jednak pisk fanek zagłuszał moje wołanie. Chłopcy zatrzymywali się by podpisywać autografy i robić zdjęcia z nastolatkami. Nie mogłam przedostać się do barierki.Przepychałam się jak najbardziej mogłam jednak nie zdążyłam. Chłopcy znaleźli się już za bramką stadionu. Za godzinę można było pokazać bilet i uczestniczyć w koncercie. Załamałam się, odeszłam od tłumu fanek i usiadłam na ławce, która była niedaleko. Łzy spływały mi po policzkach. Byłam załamana, to była moja ostatnia szansa by spotkać się z Liamem. Sama nie wiem dlaczego tak mi na nim zależało, nie potrafiłam tego wytłumaczyć. Nagle podeszła do mnie Julia. Złapała mnie za ramię - Co się stało? - spytała mnie delikatnie głaszcząc moje plecy. Uznałam, że powinna wiedzieć co stało się wtedy wieczorem. Była moją najlepszą przyjaciółką. Gdy opowiedziałam jej wszystko z najdrobniejszymi szczegółami spojrzała na mnie zasmucona. - Wiesz, chyba powinnam Ci o czymś powiedzieć - powiedziała nerwowo trzymając mnie za rękę. - Wtedy w dyskotece zobaczyłam jak kilku chłopców kręci się obok ciebie, byłam zazdrosna. Wieczorem kiedy już spałaś podeszłam do twojej torebki by wyjąć z niej chusteczki i wtedy zobaczyłam coś ciekawego. Była tam karteczka z numerem telefonu. Od razu skojarzyłam to z tym co działo się przy stoliku barowym. Znów poczułam zazdrość, więc postanowiłam zabrać ten numer telefonu. Przepraszam cię, naprawdę nie wiem dlaczego to zrobiłam. Teraz jest mi strasznie wstyd, nie wiedziałam, że to tak wiele dla ciebie znaczy - skończyła, a z jej prawego oka wypłynęła mała, przeźroczysta łza.

rozdział 2

2
        Wstałam dość wcześnie, przeczołgałam się do kuchni. Wsypałam płatki do miseczki i zalałam je mlekiem. Usiadłam i zaczęłam jeść śniadanie. Myślałam o tym co stało się wczoraj. Dlaczego ten chłopak, który był tak przystojny  zagadał właśnie do mnie? Nie znałam odpowiedzi na to pytanie. Gdy skończyłam poszłam do łazienki na szybki prysznic, umyłam zęby i ubrałam się. Ciągle myślałam o chłopaku poznanym zeszłego wieczoru. Zajrzałam do torebki, by spojrzeć na kartkę, którą dał mi Liam. Nie wiem co sobie myślałam, ale chciałam się z nim zobaczyć. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu by lepiej się poznać. Przeszukiwałam zawartość torebki, nigdzie nie mogłam znaleźć malutkiej, jednak bardzo wartościowej dla mnie karteczki. Gdy zdałam sobie sprawę, że prawdopodobnie ją zgubiłam rzuciłam ze złości torebkę na podłogę. Czułam się strasznie, byłam na siebie wściekła.
Wiedziałam, że muszę jakoś rozładować napięcie. Przebrałam się w wygodny strój sportowy, związałam włosy i wyszłam z domu. Trudno było znaleźć odpowiednie miejsce do biegania, lecz po dłuższej chwili znalazłam niewielki park. Biegając tak po parku nie mogłam przestać myśleć o Liamie. Gdy uznałam, że trzeba zrobić przerwę oparłam się o słup i z nudów czytałam kolorowe plakaty. Nagle oniemiałam. Zobaczyłam plakat, był na nim Liam i jego koledzy których widziałam zeszłego wieczoru w klubie. Teraz wiedziałam dlaczego mogłam ich kojarzyć, ale nie przypuszczałam, że śpiewają i do tego są sławni. Wyrwałam plakat i pobiegłam z powrotem do domu. Gdy weszłam zobaczyłam, że Julka siedzi przed telewizorem. Nie miałam czasu by robić jej wykład o tym, że nie powinna tak ostro balować. - Gdzie ty byłaś ?- zapytała mnie zaspanym głosem. Jednak ja zlekceważyłam ją i podbiegłam szybko do laptopa. Włączyłam wyszukiwarkę i jednocześnie wpatrując się w pognieciony plakat wystukałam na klawiaturze nazwę zespołu " One Direction". Najbardziej interesowały mnie informacje dotyczące Liama. Oglądałam zdjęcia, a gdy słuchałam ich piosenek ciągle wsłuchiwałam się by rozpoznawać jego głos. Teraz wiedziałam, że muszę się z nim skontaktować. Oczarował mnie zeszłego wieczoru, a przez te wszystkie informacje jeszcze bardziej się nakręciłam. Spojrzałam jeszcze raz na plakat, jutro miał się odbyć koncert One Direction! Wiedziałam, że muszę tam być. Liczyłam na to, że przedrę się jakoś przez tłum fanek i uda mi się porozmawiać z Liamem. Szukałam teraz biletu na koncert, wiedziałam, że nie będzie łatwo. Dzień przed koncertem - to wręcz niemożliwe. Na internecie jednak nie było już żadnych biletów. Teraz nie widziałam co mam zrobić. Przez chwile byłam tak podekscytowana, że jest jakaś szansa bym mogła spotkać chłopaka w koszuli.Wróciły emocje, które towarzyszyły mi rano po tym jak dowiedziałam się, że zgubiłam numer telefonu Liama. Moje przemyślenia przerwała Julka - Co się z tobą dzieje? Nawet się nie przywitałaś. Podobało Ci się wczoraj? - odpowiedziała z łobuzerskim uśmiechem na ustach. - Najbardziej z wczorajszego wieczoru podobało mi się wyprowadzanie cię z klubu gdy byłaś ostro nawalona - odpowiedziałam z ironicznym uśmiechem na ustach.Właściwie gdyby nie Julia nigdy nie poznałabym Liama, ale teraz nie chciałam jej o tym mówić gdy leżała prawie nieprzytomna na kanapie oglądając seriale.
                 Resztę dnia spędziłam w domu myśląc o ostatnich wydarzeniach. Przed snem przesłuchałam jeszcze kilka piosenek One Direction, lekki uśmiech gościł na mojej twarzy. Nie mogłam nad nim zapanować, to był odruch bezwarunkowy. Przytuliłam się do kołdry. Nie mam innego wyjścia, jutro czeka mnie stanie pod stadionem z nadzieją, że spotkam Liama.

rozdział 1

1.
      Był chłodny i deszczowy dzień. Wpatrywałam się w lecące po szybie krople deszczu. Od kilku godzin byłam już w Londynie. Powinnam zadzwonić do rodziców, rozpakować się i odpocząć. Jednak moja przyjaciółka Julia z którą przyjechałam była innego zdania. Od razu wyjęła z walizki kilka sukienek i zaczęła je przymierzać wdzięcząc się przy lustrze. - Ohh, nie bądź taka. Musimy zaszaleć! Jesteśmy w Londynie, wyluzuj się! - powiedziała rzucając w moją stronę błyszczącą mini. Spojrzałam na sukienkę po czym przewróciłam oczami. Wiedziała, że nigdy nie przepadałam za imprezami, za to ona była moim kompletnym przeciwieństwem. Uwielbiała głośną muzykę, szalony taniec w zatłoczonych klubach i kolorowe drinki. - Zawsze musisz być taka uparta i nudna! - powiedziała patrząc na mnie z wyrzutem. W pewnym momencie uznałam, że jednak ulegnę - Okej - powiedziałam z brakiem entuzjazmu w głosie. Moja przyjaciółka zaraz zabrała się za znalezienie odpowiedniej sukienki i butów. Musiała zaakceptować to, że musiałam sama wybrać w co się ubiorę, ponieważ jej propozycje były jak dla mnie zbyt odważne. Gdy byłam już w pełni gotowa wyszłam z Julką na miasto. Było już ciemno, wielkie bannery błyszczały na wysokich budynkach, byłam bardzo podekscytowana przyjazdem do Londynu. Julka złapała żółtą taksówkę i wskazała kierowcy adres napisany na małej kartce. Rozglądałam się przez szybę auta napajając się widokiem. Po chwili znaleźliśmy się przed klubem, głośną muzykę można było usłyszeć już na zewnątrz. Zaczęłam żałować, że dałam się namówić. Julia była tak podekscytowana, że od razu wyleciała z taksówki i poszła w kierunku klubu, więc ja musiałam zapłacić za podwózkę. Weszłam niepewnie do budynku, w którym było mnóstwo osób, a kolorowe światła migały tak, że miałam ochotę od razu opuścić lokal. Usiadłam przy barze i zamówiłam pomarańczowego drinka. Z daleka widziałam bawiącą się w najlepsze Julkę, tańczyła właśnie z kilkoma chłopakami. Z nudów zaczęłam bawić się plastikową słomką. Nagle podszedł do mnie przystojny chłopak w koszuli - Cześć, mam na imię Liam - powiedział z lekkim uśmiechem na ustach i zobaczyłam jego rękę, która wyciągnął w moim kierunku Czułam, że się rumienię - Hej - odpowiedziałam nieśmiało i uścisnęłam delikatnie jego dłoń - Ja mam na imię Justyna - uśmiechnęłam się lekko. Jego twarz wydawała mi się znajoma, jednak nie wiedziałam dlaczego. - Może chciałabyś zatańczyć? - zapytał mnie, a w jego oczach odbijały się migające kolorowe światła. Gdy otworzyłam usta chcąc odpowiedzieć nagle przy Liamie pojawiło się trzech rozbawionych chłopców. - Idziemy, Zayn za dużo wypił - chłopak w lokach wskazał palcem na tańczącego Mulata. - No to Cześć. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy- chłopak wstał z krzesła i podał mi małą kartkę. Po  czym wychodząc pomachał w moim kierunku, a ja zrobiłam to samo. Gdy chłopak wyszedł z klubu spojrzałam na kartkę, która mi podarował. Był na niej numer telefonu, zaśmiałam się sama do siebie. Dokończyłam drinka, wyciągnęłam pijaną Julkę z tłumu i pomogłam jej wyjść. Lekceważyłam jej protesty, jedno wiedziałam o mojej przyjaciółce : uwielbia imprezy, ale nigdy nie zna umiaru. Gdy byłam już w domu położyłam imprezowiczkę na kanapie, a sama poszłam wziąć prysznic po czym znalazłam się w ciepłym łóżku.


chciałabym dodać, że przeniosłam się z blooga na wp tutaj, więc od nikogo nie kradnę, napisałam informację na poprzednim blogu, żeby uniknąć nieporozumień;)